| |
| kryterium wyboru |
Pokazano: wybrana wiadomość - szczegóły [ wróć ] Razem: 1 wiadomości
|
| forum |
 | 22 lipca 2003 |
 | Temat: Uwaga to może być oszust / Mali
Witam, przepraszam że z kocim problemem wchodzę na forum psie ale mam dwa powody jeden to ten że właścicieli psów jest więcej i wieksze prawdopodobieństwo że zobaczą gdzieś mojego kotka a drugi powód to taki że każdemu z was może się to przytrafic i trzeba zawsze uważać. Zacznę od tego że zginał mi kot i dałam na forach kocich takie ogłoszenie: Dnia 29 maja w okolicach parku Szczęśliwickiego w Warszawie ul. Drawska zginął jasno szary 1,5 roczny kot brytyjski .
Wysoka nagroda!
Kontakt: e-mail: martyna77@interia.pl tel 0 501 333 303.
Tu jest plakat http://80.55.0.166/azim/
Po 1,5 miesiącu poszukiwań dostałam telefon i tu jest dalej historia: Musze koniecznie opowiedzieć co mi się dzis przytrafiło. Około godz. 13.00 zadzwonił do mnie jakiś facet i powiedział, że wie gdzie jest Azim mój kot. Podał mi numer telefonu i nazwisko swojego brata u którego miał być kot. Zadzwoniłam do tego pana i powiedział mi że jego córka znalazła kotka 30 maja, czyli jeden dzień po zaginięciu, że chciał go zostawić ale okazało sie że jego córka jest uczulona na sierść. Umówiłam się z panem o 15.00 na stacji benzynowej MPT na Ochocie koło ulicy Orzeszkowej. Nie mogłam doczekać się tej godziny, przyjechałam wcześniej i z niecierpliwością czekałam na mojego ukochanego kotka. Pan nie przychodził. Około godziny 15.10 zadzwoniłam do tego pana i on powiedział, że boi się oddać kota bo jego brat znalazł kiedyś psa i właściciela podali go na policje że go ukradł. Zaproponowałam żeby go gdzieś zostawił a on zapytał się co z nagrodą i czy 100zł to nie będzie dla mnie za dużo, powiedziałam że pewnie że nie i wtedy się zaczęło. Za 10 min miał przynieść kota ale tego nie zrobił zadzwoniłam do niego on powiedział że się boi i że wyśle dziecko i że mam kupic kartę pop dziecku za te 100 zł i dać mu. Powiedziałam ok. Za kolejne 10 min dziecko nie przyszło, ponownie zadzwoniłam do niego i okazało się że on jednak się boi i że kota zostawi w określonym miejscu i żebym zadzwoniła za 10 min. (sceny jak z filmu, a ja myslałam że zwarjuje) Zadzwoniłam za 10 min i pan powiedział że miałam być sama a jestem jeszcze z dwoma osobami i że nie mamy o czym mówić kota nie odda( musiał obserwować stacje z daleka) ale powiedział że jak mu naładujemy kartę do końca za 100 zł to nam go odda i kazał nam jechać na rondo zesłańców syberyjskich i z tamtąd zadzwonić. Pojechaliśmy tam zadzwoniliśmy i pan powiedział że kot znajduje się w klatce od królika w parku koło kontenerów i że widzi go z daleka żeby go ktoś obcy nie zabrał i zapytał sie jakim samochodem jesteśmy. Pojechaliśmy szukać kontenerów ale nie znaleźliśmy ich dzwonilismy do niego ale po kilku wskazówkach albo wyłączył telefon albo mu się rozładował. O godz 17.00 skończyliśmy poszukiwania teraz telefon nie odpowieda, a ja nie wiem co mam robic jestem,w rozpaczy. Nie wiem co on teraz zrobi z Azimem bo wiem że nie może go trzymać w domu. Co mam zrobić, jak znaleźc tego faceta - pomóżcie. Nie wiem w ogóle czy on naprawde miał tego kota czy to tylko oszust. Opinie/odpowiedzi:
 | oszust
25 lipca 2003 urszula [ odpowiedz ] |
| skoro wydalas 100zl to oszust!!!!!!!!!
nastepnym razem nagroda po oddaniu kota
uczciwy znalazca kota nie ma sie czego bac
nawet po roku!!!!! |
[ Rozwiń odpowiedzi | Dodaj odpowiedź ]
|
|
|